dealer samochodowy

Samochód na abonament – czy to się opłaca?

Jeszcze kilka lat temu pomysł, by korzystać z auta bez jego kupowania, wydawał się czymś abstrakcyjnym, zarezerwowanym dla filmów lub klientów korporacyjnych. Dziś coraz więcej z nas zadaje sobie pytanie, czy zamiast inwestować w pojazd na własność, nie lepiej po prostu go... wynająć. Motoryzacja, jak wiele innych branż, przechodzi dynamiczne zmiany i nie chodzi tu tylko o napędy alternatywne. Model użytkowania auta również zaczyna się redefiniować. W tym artykule dzielimy się naszymi przemyśleniami na temat tzw. samochodów na abonament.

Czym właściwie jest abonament samochodowy?

Na pierwszy rzut oka wygląda to trochę jak leasing, ale różnice są istotne. W abonamencie płacimy miesięczną opłatę, w której zazwyczaj zawarte są wszystkie koszty eksploatacyjne: serwis, ubezpieczenie, assistance, a czasem nawet opony sezonowe. Po upływie umowy – zwykle po roku, dwóch lub trzech latach – oddajemy pojazd i możemy wziąć kolejny, zupełnie nowy. Nie musimy martwić się sprzedażą auta, utratą jego wartości czy nieoczekiwanymi kosztami napraw.

To rozwiązanie coraz częściej pojawia się w ofertach zarówno marek premium, jak i bardziej popularnych. Samochód staje się usługą – dokładnie tak, jak telefon komórkowy czy telewizja internetowa. Motoryzacja przestaje być domeną własności, a staje się częścią elastycznego stylu życia.

Dla kogo to może być dobre rozwiązanie?

Z naszych obserwacji wynika, że samochód na abonament najlepiej sprawdza się u osób, które nie lubią przywiązywać się do jednego modelu na dłużej. Jeśli chcemy co dwa lata jeździć najnowszym autem, bez obciążania się kredytem czy dużym wkładem własnym, to rozwiązanie wręcz idealne.

To także propozycja dla tych z nas, którzy nie mają ochoty lub czasu zajmować się ubezpieczeniem, przeglądami czy obsługą serwisową. Cała odpowiedzialność przechodzi na firmę wynajmującą, a my po prostu korzystamy z pojazdu tak długo, jak chcemy.

A co z kosztami?

Tu zaczynają się schody – przynajmniej z pozoru. Miesięczna rata może wydawać się wysoka, szczególnie jeśli porównamy ją z ratą leasingową czy kredytową. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że w abonamencie mamy „wszystko w cenie”. Nie dopłacamy za serwis, nie martwimy się o rejestrację czy przegląd techniczny. I co ważne – nie bierzemy na siebie ryzyka, że auto się zestarzeje, straci wartość lub zepsuje się tuż po wygaśnięciu gwarancji.

Jeśli potraktujemy pojazd nie jako inwestycję, ale jako usługę – rachunek ekonomiczny zaczyna wyglądać znacznie korzystniej. Szczególnie w miastach, gdzie wiele osób korzysta z auta tylko na co dzień, a na dłuższe podróże i tak wybiera samolot czy pociąg.

Emocje kontra rozsądek

Nie da się jednak ukryć, że wciąż wielu z nas traktuje samochód jako coś więcej niż środek transportu. To symbol statusu, przedłużenie osobowości, a niekiedy wręcz członek rodziny. My również mieliśmy dylemat – czy to nie zbyt „zimne” i bezosobowe, jeździć autem, które nie jest nasze? Okazuje się jednak, że z czasem przychodzi zrozumienie, iż wygoda, mobilność i elastyczność są dziś ważniejsze niż sentyment do jednego modelu na dekadę.

Nasza opinia

Po przetestowaniu tej formy korzystania z auta przez kilka miesięcy, możemy szczerze powiedzieć: to działa. Motoryzacja w modelu subskrypcyjnym ma ogromny potencjał, zwłaszcza dla mieszkańców dużych miast, młodych rodzin czy osób, które po prostu nie chcą się wiązać z jedną decyzją na lata. Samochód przestaje być obowiązkiem, a staje się wygodnym narzędziem.

Oczywiście – nie jest to rozwiązanie dla każdego. Jeśli jeździmy bardzo dużo, cenimy posiadanie auta na własność lub mamy konkretne wymagania (np. przeróbki, przewóz towarów), abonament może okazać się zbyt sztywny. Ale jeśli zależy nam na komforcie i świętym spokoju – warto spróbować.